piątek, 7 września 2012

Wstęp [Miss]

Odkąd założyłam Watahę Morskiego Wybrzeża,wszystko się zmieniło.Postałam nowe,przemiłe osoby,zyskałam przyjaciół.Wiem,że to wszystko by się nie wydarzyło,gdybym nie zdecydowała się jej założyć,jednak na moją dalszą przeszłość nie miałam już wpływu.A jaka była?Cóż...


Byłam jeszcze malutka,poznawałam świat małymi kroczkami,nie ustępowałam rodzicom na krok.Nie pozwalali mi oddalać się za daleko jamy pod ich nieobecność,czyli praktycznie przez cały czas.Nigdy nie mówili mi,czemu ich nie było całymi dniami,ale byłam jeszcze maleńka,nie obchodziło mnie to.Jedyne co mogłam,to obserwacja roślin.Poczułam silną więź z roślinnością,stąd też wzięło się moje zamiłowanie do nich.Nie mogę uwierzyć,że kiedyś nazywałam je i kochałam jak rodziców.
Ale moje szczęście nie trwało długo.
Była zimna,burzowa noc,Nie mogłam zasnąć.Rodziców nie było przy mnie.Zawsze,powtarzam zawsze przychodzili na noc i mnie usypiali.Wręcz zamarzałam z zimna.Martwiłam się o nich.Nie przychodzili do północy.
Usłyszałam głośny huk.Jakieś wilki szarpały się,dosłownie zabijały.Czułam się jak w koszmarze.Wyobrażałam sobie,że zaraz mnie porwą dla okupu.Ale rodzice dotarli do jamy.Byli ostro zmęczeni i przemoczeni do suchej nitki.Nie wiem dlaczego,ale też bardzo wychudzeni...
-Kochanie,przepraszam-moja mama zaczęła łkać-Nie chciałam...
-Córeczko-tata się odezwał-jesteśmy złodziejami.Musimy jak najszybciej uciekać,wykryli naszą kryjówkę.Ale ciebie nie możemy wziąć ze sobą.Schowaj się za tamtą ścianą i spróbuj zasnąć.
-Nie martw się o nas,załóż watahę i żyj normalnie.Poradzimy sobie,słoneczko.Mam nadzieję,że ty też-odparła mama,bardzo zdołowana.
Oboje pocałowali mnie w główkę i uciekli.Zostałam sama,zdana tylko na siebie.Nie potrafiłam polować,nie miałam co jeść...
Następnego dnia było ciepło i słonecznie.Upolowałam wtedy pierwsze w życiu zwierzę-szczura.Szkoda mi było go zabijać,ale musiałam coś zjeść.Później było już coraz lepiej,uczyłam się dość szybko.Jednak dokuczała mi jeszcze jedna rzecz-samotność.Zamknęłam się zupełnie w sobie.Nawet gdy ktoś pytał mnie o drogę,nie odpowiadałam.Przypomniałam sobie słowa mamy:"załóż watahę (...)".
Podrosłam już trochę,skończyłam 5 rok życia.Postanowiłam,że spełnię życzenie mamy.Ale najpierw musiałam znaleźć odpowiednie miejsce.Błądziłam dniami i nocami,aż w końcu doszłam do wodospadu.Był piękny,od razu zamarzyło mi się tam zamieszkać.Chwilę potem poznałam Dracolich,moją pierwszą kompankę,a później Enjer,śliczną i wierną towarzyszkę.Są to moje prawdziwe przyjaciółki i gdyby nie one,popadłabym w depresję i zginęła z bólu i głodu.W sumie-wataha uratowała mi życie.




Wiecie już,jak wyglądam :).
Pozdrawiam serdecznie wszystkie wilki ze szczególnym "auuuu" dla członków watahy .

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz