piątek, 7 września 2012

Przyjaźń: Miss

Taa... Miss czasem może się wydawać trochę "nieogarnięta", ale... w sumie doskonała z niej przyjaciółka ;).
Ja i Miss ostatnio bardzo się ze sobą związałyśmy i jesteśmy praktycznie nierozwiązalne ;D. Za każdym razem jak robię coś niebezpiecznego "dla istot żyjących" ona się o mnie martwi chociaż wie, że mi się już nic nie może stać. Atena była moją pierwszą przyjaciółką, ale o niej później. Ostatnio przechadzając się razem z Miss przez naszą ulubioną łąkę, uznałyśmy, że jeżeli chcemy aby wszyscy się szanowali w naszej watasze musimy im dawać przykład. Trochę będzie pracy nad sprzeczkami Ateny z Mack'iem... Tak... Atenę jest łatwo zdenerwować więc trzeba trochę dobrze słowa dobierać i pomyśleć 2 razy zanim jej się do niej coś powie...ale cóż...już taka jest. Miss próbuje porozmawiać z Mack'iem, a ja z Ateną. Dracolish jakoś to nie przeszkadza, że się nią chwilowo nie przejmujemy... Ona sama nam w tym pomaga ^^. Miss jest uczciwą i śmiałą wilczycą. Powie wszystko tylko żeby nie wyjść na idiotkę ;D. Ale mi to ogólnie nie przeszkadza. Więc jeżeli ktoś chce się z nią zaprzyjaźnić... Lepiej niech ją pilnuje, żeby głupstwa nie palnęła bo może to się źle skończyć. Przyjaciółka z niej jest idealna. Ale jeżeli chodzi o sprawy miłosne to: jest śliczna i słodka co ceni wiele samców z wyglądu, a jeżeli chodzi o zachowanie będzie lojalna i pomocna. W pewnym sensie "polecam" ją. ;)

Wstęp [Miss]

Odkąd założyłam Watahę Morskiego Wybrzeża,wszystko się zmieniło.Postałam nowe,przemiłe osoby,zyskałam przyjaciół.Wiem,że to wszystko by się nie wydarzyło,gdybym nie zdecydowała się jej założyć,jednak na moją dalszą przeszłość nie miałam już wpływu.A jaka była?Cóż...


Byłam jeszcze malutka,poznawałam świat małymi kroczkami,nie ustępowałam rodzicom na krok.Nie pozwalali mi oddalać się za daleko jamy pod ich nieobecność,czyli praktycznie przez cały czas.Nigdy nie mówili mi,czemu ich nie było całymi dniami,ale byłam jeszcze maleńka,nie obchodziło mnie to.Jedyne co mogłam,to obserwacja roślin.Poczułam silną więź z roślinnością,stąd też wzięło się moje zamiłowanie do nich.Nie mogę uwierzyć,że kiedyś nazywałam je i kochałam jak rodziców.
Ale moje szczęście nie trwało długo.
Była zimna,burzowa noc,Nie mogłam zasnąć.Rodziców nie było przy mnie.Zawsze,powtarzam zawsze przychodzili na noc i mnie usypiali.Wręcz zamarzałam z zimna.Martwiłam się o nich.Nie przychodzili do północy.
Usłyszałam głośny huk.Jakieś wilki szarpały się,dosłownie zabijały.Czułam się jak w koszmarze.Wyobrażałam sobie,że zaraz mnie porwą dla okupu.Ale rodzice dotarli do jamy.Byli ostro zmęczeni i przemoczeni do suchej nitki.Nie wiem dlaczego,ale też bardzo wychudzeni...
-Kochanie,przepraszam-moja mama zaczęła łkać-Nie chciałam...
-Córeczko-tata się odezwał-jesteśmy złodziejami.Musimy jak najszybciej uciekać,wykryli naszą kryjówkę.Ale ciebie nie możemy wziąć ze sobą.Schowaj się za tamtą ścianą i spróbuj zasnąć.
-Nie martw się o nas,załóż watahę i żyj normalnie.Poradzimy sobie,słoneczko.Mam nadzieję,że ty też-odparła mama,bardzo zdołowana.
Oboje pocałowali mnie w główkę i uciekli.Zostałam sama,zdana tylko na siebie.Nie potrafiłam polować,nie miałam co jeść...
Następnego dnia było ciepło i słonecznie.Upolowałam wtedy pierwsze w życiu zwierzę-szczura.Szkoda mi było go zabijać,ale musiałam coś zjeść.Później było już coraz lepiej,uczyłam się dość szybko.Jednak dokuczała mi jeszcze jedna rzecz-samotność.Zamknęłam się zupełnie w sobie.Nawet gdy ktoś pytał mnie o drogę,nie odpowiadałam.Przypomniałam sobie słowa mamy:"załóż watahę (...)".
Podrosłam już trochę,skończyłam 5 rok życia.Postanowiłam,że spełnię życzenie mamy.Ale najpierw musiałam znaleźć odpowiednie miejsce.Błądziłam dniami i nocami,aż w końcu doszłam do wodospadu.Był piękny,od razu zamarzyło mi się tam zamieszkać.Chwilę potem poznałam Dracolich,moją pierwszą kompankę,a później Enjer,śliczną i wierną towarzyszkę.Są to moje prawdziwe przyjaciółki i gdyby nie one,popadłabym w depresję i zginęła z bólu i głodu.W sumie-wataha uratowała mi życie.




Wiecie już,jak wyglądam :).
Pozdrawiam serdecznie wszystkie wilki ze szczególnym "auuuu" dla członków watahy .

Wstęp

No. Po tym jak przystąpiłam do Watahy Morskiego Wybrzeża postanowiłam założyć pamiętnik. W tym pamiętniku może też pisać Miss ale na specjalnych stronach dla niej ;). Na początek zapisze moją przeszłość abyście niektórzy z was mnie trochę lepiej poznali.

Gdy byłam malutką wilczycą wraz z moimi rodzicami wyruszyliśmy szukać czegoś do jedzenia. Ruszyliśmy w stronę północną bo tam zawsze są różne obozowiska ludzi. Oczywiście znaleźliśmy wiele namiotów, ognisko i co najważniejsze... Jedzenie!
- Mamo! Tato! Znalazłam koszyk z jedzeniem! - zawołałam uradowana.
- Masz dobry nosek do tego Jer! - zażartował tata.
- Lepiej zabierzmy to zanim ktoś się tu zjawi. - oznajmiła mama.
- Yhy... Ale tu ciasno! - zaczęłam narzekać
Koszyk był pomiędzy kamieniami więc musiałam "wycofać" aby się wydostać. Wtedy przez przypadek wpakowałam się do namiotu w którym spała mała dziewczynka o imieniu En. Zauważyłam w jej dłoni wisiorek i wyrytymi skrzydłami. Podeszłam cicho, a ona i tak się obudziła!
- POMOCY! WILK! WILK! - zaczęła krzyczeć.
- Spokojnie! Ja ci nic nie zrobię! - zapomniałam, że słyszała tylko podszczekiwanie.
- TATOOOOO!!! - krzyczała coraz głośniej.
Nagle wbiłam się pazurem w łańcuszek( i trochę jej dłoni[ teraz mam ślad]) i nagle ujawniło się z niego rażące światło. Ja i En zostałyśmy chwilowo oślepione i było słychać tylko 3 strzały... Nagle się budzę w ciele En... Jej ojciec patrzy z łzami w oczach na mnie...(En) Zaczyna zapłakany wykrzykiwać:
- Wybacz mi En! Proszę nie umieraj! Zostań tu z nami! Błagam!...
Nagle zmieniam się w anioła. Jej ojciec mnie puszcza... Spojrzałam na mój brzuch... Strzała przebiła nie tylko mnie, ale i En. Mojego ciała odziwo nigdzie nie było... Zaczęłam szeptać:
-Chcę być znowu sobą... Wilkiem...
Trzymając wisiorek zmieniłam się w siebie, ale jako anioła... Ujrzałam duchy moich rodziców idących do nieba... Zaczęłam krzyczeć:
- Ej! Ja też chcę! Ja chcę do nieba z wami!
Nagle jakiś głos do mnie przemawia:
- Nie zasłużyłaś na to! Z twojej winy zginęły razem z tobą 4 istoty na naszej planecie! Musisz to odpokutować jeżeli chcesz wstąpić do nieba!
- Ale jak?!
- Dopilnuj aby inni tego samego nie przeszli! Daruje ci moc władania wiatrem oraz kontrolowaniem życia innych istot!
- Dobrze... Spróbuje... Dla moich rodziców!
Od ponad 3 lat próbuje to zrobić. Lecz nikt nie chce ode mnie pomocy... Ani człowiek, ani wilk... W końcu przelatując nad chmurami usłyszałam czyiś głos.
- Szukamy tu kogoś! - rzekła nieznana mi wilczyca.
Spojrzałam w dół. Były tam dwie wilczyce i stado dzikich wilków. Nie mieli dobrych zamiarów. Wyskoczyłam pomiędzy nimi i rzekłam:
- Zostawcie je albo poczujecie mój gniew!
Złe wilki odeszły, a dwie pozostały patrzyły na mnie ze zdumieniem.
- Kim jesteś? - spytała jedna z nich.
- Enjer. To mnie szukacie prawda? - zapytałam.
- A skąd taki pomysł?
- Mówiłyście, że "szukacie kogoś". To nie o mnie chodzi? - zapytałam ze smutkiem.
- Szczerze mówiąc... To była tylko taka wymówka...
- To...Ja przepraszam,pójdę już. - odchodziłam smutna.

- Nie,nie!Zaczekaj!Chciałabyś dołączyć do naszej watahy?
- Przecież jestem aniołem!
- To co?Nam to nie przeszkadza.
- Serio?Nikt nie chciał mnie przyjąć z tego powodu.i dlatego,że potrafię zamieniać się w człowieka - anioła.
- Pokaż nam!-krzyknęła druga z nich.
Zamknęłam oczy i zaczęłam szeptać. Gdy zmieniłam się w człowieka były zaskoczone.
- I jak? -spytałam.
-Świetnie!
- I słodko!-dodała druga.
Zmieniłam się z powrotem w wilczycę.
- Chyba znam kogoś,kto chce dołączyć do naszej watahy -rzekłam.
- A więc prowadź!-wrzasnęła pierwsza z entuzjazmem.
- A! A na imię mi Miss, a to jest Dracolish!
I tak dołączyłam do tej watahy.
Jak ktoś jest ciekawy jak wyglądamy...
Ja:
Wilk:

Człowiek:
Miss:
Dracolish:



PS. Oczekujcie kolejnego wpisu od Miss i mam nadzieje, że blog wam się spodoba ;)